Na miejsce naszego tegorocznego letniego wyjazdu wybraliśmy Beskid Śląski. Nie przypuszczałem jednak, że na koniec urlopu Górny Śląsk zaskoczy mnie tak negatywnie.

Poza tradycyjnym wypoczynkiem w górach planowaliśmy odwiedzić m.in. Bielsko-Białą, Cieszyn, a nawet… Katowice. Uznałem, że odwiedzenie GOP może być ciekawe ze względu na nagromadzenie zabytków techniki (ale nie tylko). O tym jednak opowiem innym razem. Dzisiaj o naszych niespodziewanych problemach transportowych.

Plan był prosty

Mieliśmy dwa i pół dnia. Chcieliśmy zobaczyć kilka podstawowych atrakcji Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, korzystając z bardzo rozbudowanej sieci komunikacji publicznej. Kursuje tu ponad 30 linii tramwajowych i ponad 350 linii autobusowych. Na jednym bilecie można podróżować na terenie 28 gmin. To wspaniała sprawa dla miłośnika transportu zbiorowego 🙂

Wystarczyło tylko kupić jakiś bilet dobowy / 2-dobowy / weekendowy.

Zaczynają się schody

  1. Sprawdzam stronę Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego (KZK GOP) – cennik jest rozbudowany i skomplikowany, ale dam radę.
  2. Wszystkie bilety okresowe od 1 sierpnia 2016 roku należy kodować na bilecie elektronicznym. Wszystkie? Nawet dobowy? O co tu chodzi?!

Niestety taki był fakt. Mieliśmy tylko dwie opcje.

  1. Wyrobienie elektronicznej Śląskiej Karty Usług Publicznych i zakodowanie na niej biletu. Wniosek ze zdjęciem można wysłać przez internet i następnego dnia roboczego odebrać w jednym z wielu punktów. Wydanie karty imiennej jest bezpłatne. Niestety o karcie przeczytałem dopiero w piątek po południu (wcześniej nie sądziłem, że będzie nam ona potrzebna podczas zwykłego weekendowego pobytu!), więc ta opcja odpadała.
  2. Wariant drugi to karta elektroniczna na okaziciela. Pomyślałem, że to uratuje nasze plany. To rozwiązanie miało dwie wady. Po pierwsze kaucja (zwrotna) w wysokości 20 zł. Kartę można oddać tylko w dwóch miejscach w Katowicach w dni powszednie. My niestety wyjeżdżaliśmy z Katowic w poniedziałek 15 sierpnia (święto!), więc nie mieliśmy możliwości oddania karty. Nie można jej oddać korespondencyjnie. W tej sytuacji mogliśmy ją tylko zachować na pamiątkę, ale to podnosiło łączną cenę biletu dobowego z 16 zł do 36 zł. Absurdalna kwota.

 

 

Turysto, odpuść sobie

W identycznej sytuacji znajdzie się każdy, kto przyjedzie na Śląsk na weekend – bilet dobowy lub 2-dobowy kupi, ale nie będzie miał gdzie i jak oddać karty po wykorzystaniu biletu. Moją ostatnią nadzieją był Punkt Obsługi Klienta. Niestety, dowiedziałem się, że nie istnieje żaden bilet weekendowy / turystyczny, cokolwiek co pomogło by nam podróżować po terenie GOP. Zostało jeszcze pytanie bez odpowiedzi. Dlaczego tej głupiej dobówki nie można kupić nawet w biletomacie? Jaką różnicę zrobi maszynie jaki bilet wydrukuje? Turyście przyjeżdżającemu na weekend, chcącemu dojechać do kilku fajnych miejsc komunikacją publiczną, pozostaje srogie przepłacanie za bilety jednorazowe. Szkoda.