Budowa linii tramwajowej do szpitala przy ul. Jurasza w Bydgoszczy była pierwszą powojenną inwestycją w rozwój komunikacji miejskiej w naszym mieście. Ułatwiała ona życie pacjentom szpitala przez ponad 20 lat, po czym bez wielkiego rozgłosu ją zlikwidowano. Czy słusznie?

Nowe torowisko na urodziny Stalina 😉

Linię biegnącą od skrzyżowania ulic Lelewela i Chodkiewicza do szpitala przy ulicy Jurasza oddano do użytku 15 grudnia 1949 roku. Dzięki wybudowaniu tego odcinka sieci tramwajowej, poprawił się dojazd do Szpitala Miejskiego. Do tej pory pasażerowie udający się do szpitala, wysiadali z tramwaju linii 4 na skrzyżowaniu ul. Chodkiewicza i Lelewela, a dalej szli pieszo ok. 500 metrów piaszczystą drogą. Dzięki tej inwestycji tramwaj dowoził ich pod samą bramę szpitala.

Na nową trasę skierowano linię 4, kursującą z dworca kolejowego. Linia miała znaczenie nie tylko dla bydgoszczan, ale także dla osób spoza Bydgoszczy, przyjeżdżających do szpitala.

 

 

 

Koniec torowiska do szpitala nastał w 1974 roku, w czasie ostatniego etapu modernizacji ulicy Chodkiewicza. Niestety podczas remontu ulicy prac torowisko do szpitala zostało odcięte od reszty sieci i linia 4 już nie wróciła na dawną trasę do szpitala. Obsługę relacji z dworca głównego do szpitala przejęły autobusy, które przewoziły pasażerów dużo krótszą trasą.

 

Dlaczego linię zlikwidowano?

Pierwszym powodem był brak pętli pod szpitalem – z linii mogły korzystać tylko wagony dwukierunkowe. Podobno istniały plany budowy pętli przy szpitalu, ale jego dyrekcja obawiała się, że zawracające tramwaje będą negatywnie wpływały na komfort pacjentów.

Drugim powodem likwidacji linii, był fakt, po wąskim łuku z ul. Chodkiewicza w Lelewela mogły poruszać się tylko archaiczne tramwaje typu N. Bez przebudowy całego skrzyżowania (prawdopodobnie wraz z wyburzeniem jednego domu) na ulicę Lelewela nie mógłby wjechać żaden nowoczesny tramwaj. Oba fakty zaważyły na decyzji o likwidacji torowiska na tej ulicy.

 

A gdyby jednak nie zlikwidowano?

Załóżmy, że miejskie władze jednak zdecydowały się poświęcić jeden dom dla dobra transportu publicznego. Pamiętajmy, że w czasach PRL rozbudowa ulic w naszym mieście bardzo często odbywała się kosztem burzenia domów mieszkalnych. Czy utrzymanie linii do szpitala miało by sens?

Następnym krokiem była by budowa pętli do zawracania tramwajów. Jeśli dyrekcja szpitala nadal nie zgadzała by się na jej budowę na terenie szpitala, konieczna była by budowa nieco dalej, w okolicach skrzyżowania z ulicą Skłodowskiej – Curie. Chociaż moim zdaniem można było obejść się bez pętli! Przygotowałem dwie propozycje rozbudowy omawianej linii – zamiast jej likwidacji.

 

Wariant 1: przedłużenie do ulicy Jagiellońskiej

To chyba najłatwiejsze rozwiązanie. Dobudować drugi tor i przedłużyć linię do ulicy Jagiellońskiej. Linia biegła by ulicami Lelewela, Jurasza i Łużycką oraz wpadała w istniejące torowisko na ulicy Jagiellońskiej na wysokości przystanku Jagiellońska-Łużycka. Jaką korzyść otrzymujemy w ten sposób?

  • skrócenie trasy z dworca kolejowego i autobusowego do szpitala
  • utworzenie „ringu” wokół centrum miasta, umożliwiającego utworzenie linii okrężnej
  • zwiększenie elastyczności sieci tramwajowej – w przypadku remontów, awarii lub wypadków, część linii mogła by kursować z pominięciem części ulicy Gdańskiej lub Jagiellońskiej. Obecnie odcinek ulicy Jagiellońskiej od ronda Jagiellonów do skrzyżowania z ulicą Gdańską stanowi wąskie gardło systemu tramwajowego.

 

 

 

Wariant 2: przedłużenie w kierunku Bartodziejów

W latach 70. XX wieku trwała rozbudowa Bartodziejów. Pojawiło się sporo wieżowców, powstały tysiące nowych mieszkań. Aż się prosiło, by w czasie, gdy była jeszcze rezerwa terenu wybudować tam linię tramwajową.

Dokąd przedłużać? Np. do ulicy Łęczyckiej, lub nawet do ulicy Fordońskiej. Oczywiście nie wykluczam także innych kierunków rozwoju na Bartodziejach.

 

 

Inne pomysły?

Czy istniejącą linię można było wykorzystać do rozwoju sieci tramwajowej w innych kierunkach? Ciekaw jestem Waszych pomysłów. Piszcie w komentarzach pod tym postem, albo na facebooku. Najciekawsze opublikuję 🙂