Wraz z budową linii tramwajowej do Fordonu przebudowano część układu drogowego w tej części miasta. Chodniki po raz kolejny zaplanowano bezmyślnie.  Tym razem chciałbym napisać krótko o chodniku na ulicy Wyzwolenia, w okolicy skrzyżowania z ulicą Andersa. Fragment chodnika został tu przebudowany i obecnie wygląda tak.

 

Jak pieszy ma chodzić takim chodnikiem?

Wygląda na to, że zygzakiem… coś w tym stylu.

 

Dlaczego pieszy nie może pójść tak jak podpowiada logika, czyli łatwo, prosto? PS. Dokładnie tak buduje się ulice – łatwo, prosto, bezpiecznie. Ale chodników to nie dotyczy.

Wysłałem zatem pytanie do spółki Tramwaj Fordon, która jest odpowiedzialna za przebudowę tego chodnika, dlaczego w tym miejscu poprowadzono chodnik w taki dziwny i nielogiczny sposób, zmuszając pieszego do chodzenia zygzakiem oraz dwukrotnego przecinania tej samej drogi dla rowerów na odcinku kilku metrów, dlaczego brakuje tych dwóch dodatkowych metrów chodnika.

 

Eureka!

Pan Andrzej Pastwa, Zastępca Dyrektora ds. Technicznych w spółce Tramwaj Fordon odpisał mi bardzo szybko, już po kilku dniach. Oto pełna treść odpowiedzi, którą otrzymałem.

W nawiązaniu do Pana pisma pragnę poinformować, że mimo iż wydaje się prowadzenie chodnika w tym miejscu dziwne, jego wykonanie zostało zrealizowane zgodnie z zatwierdzonym projektem budowlanym.

Interpretuję tą odpowiedź jako „zbudowano tak, bo tak zaprojektowano”. Gdzie sens, gdzie logika? Czy ktokolwiek zastanowił się nad użytecznością i bezpieczeństwem takiego chodnika?

 

Dlaczego się czepiam?

  1. ponieważ chodnik powstał w ramach budowy linii tramwajowej do Fordonu, która była projektowana kilka lat i kosztowała kilkaset milionów złotych (a mieszkańcy czekali na nią kilkadziesiąt lat!),
  2. ponieważ to miejsce jest zlokalizowane tuż przy przystanku autobusowym Wyzwolenia – Swobodna,
  3. ponieważ infrastruktura ma ułatwiać życie, a nie utrudniać,
  4. bo nie lubię jak się marnuje miejskie (czyli Twoje, moje, tego pana, tamtej pani) pieniądze.

 

Ciąg dalszy nastąpi

Nie zostawię tak tej sprawy, bo ta typowa urzędnicza arogancja strasznie mnie zdenerwowała. Oczekujcie dalszego ciągu tej sprawy. Gdzie jeszcze w ostatnim czasie powstały takie kwiatki? Piszcie, przysyłajcie zdjęcia! Na pewno zajmę się każdą taką sprawą.

  • Marcin.N

    No to nic tylko pogratulować panu Andrzejowi że współpracuje z takimi fachowcami że nawet debilne rozwiązanie wykonają doskonale. Takich ludzi potrzebuje ten kraj – „Bareja” wiecznie żywy.