Wracam dziś do tematu, który rozpocząłem w lutym 2017 r. Pisałem wówczas o bardzo dziwnie wyznaczonym przystanku komunikacji miejskiej na ulicy Dachtery. Pasażer oczekujący na autobus w tym miejscu miał do wyboru stać przy jezdni na trawniku (a w deszczowe dni w błocie, zimą w śniegu) albo na drodze dla rowerów, ponieważ chodnik znajdował się w odległości ok. półtora metra od znaku.

Tak wyglądał przystanek

Ulica Dachtery została oddana do użytku w 2015 roku. Komunikację miejską skierowano na nią w styczniu 2016 roku. Przez kilkanaście miesięcy przystanek wyglądał tak:

 

W okolicy skrzyżowania powstają w tej chwili dwa duże centra logistyczne – firmy Carrfour i Panattoni, więc wkrótce zwiększy się liczba pasażerów korzystających z tego przystanku.

Po drugiej stronie skrzyżowania wyznaczono parę przystanków Chemiczna / Kielecka (stają tam m.in. autobusy linii 73). Przystanki wyposażono nie tylko w wiatę, ale nawet ryflowaną kostkę chodnikową, ułatwiającą niewidomym orientację na przystanku. A na wspomnianym przystanku nie ma było nic – jedynie trawnik, który szybko zostanie rozdeptany przez pasażerów i zamieni się w klepisko i błotko.

Interweniuję

Jeszcze w lutym wysłałem do Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej apel o zapewnienie należytego peronu dla pasażerów oczekujących na autobus w tym miejscu – czyli przynajmniej położenie kostki chodnikowej!

 

Przystanek naprawiony!

Właściwie ciężko tu mówić o naprawieniu. Po mojej interwencji, dzięki działaniu ZDMiKP po prostu wygląda „normalnie”, jest użyteczny dla pasażera, choć peron mógłby być trochę dłuższy, by nie było obawy, że pasażer wysiądzie poza peronem. Nie mniej jednak, Zarząd Dróg i Komunikacji Publicznej wywiązał się ze swojej deklaracji.