Jakiś czas temu musiałem kilka razy skorzystać z przystanku autobusowego Planu 6-letniego – Sandomierska (kierunek Kapuściska) i nie do końca zrozumiałem jego organizację. Ale potem uspokoiłem się – inni pasażerowie, a nawet kierowcy autobusu linii 59 też chyba nie wiedzą co Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej miał na myśli.

Co jest nie tak?

Przystanek ma zatokę autobusową, ale autobusy nie zawsze w nią wjeżdżają, ponieważ między jezdnią a zatoką jest kilkucentrymetrowa różnica wysokości.

 

Na przystanku nie ma peronu dla pasażerów, jest za to dziwny wąziutki chodnik niejako wprowadzający pasażerów w zatokę – zupełnie jakby mieli oczekiwać na autobus stojąc w zatoce.

Poza tym słupek z rozkładem jazdy stoi na samej krawędzi zatoki i rozkłady są skierowane w stronę zatoki, co mogłoby potwierdzać poprzednie absurdalne założenie.

Ahh, nie muszę chyba dodawać, jak autobus stojący na zatłoczonej w szczycie ulicy Planu 6-letniego ją korkuje…

 

Nie może tak być

Litości! – chciałbym zawołać w kierunku ZDMiKP – przestańcie się pastwić tak bezmyślnymi rozwiązaniami nad pasażerami, kierowcami autobusów i samochodów. Ile jeszcze takich przystanków znajdę? Wysłałem oczywiście pismo do bydgoskich drogowców w tej sprawie.

Poprosiłem o udzielenie informacji:

  • kto jest odpowiedzialny za tak dziwną organizację przystanku?
  • gdzie właściwie należy oczekiwać na autobus na tym przystanku – na chodniku (z braku peronu przy krawędzi zatoki), na pochyłym trawniku przy krawędzi zatoki, czy w zatoce?
  • czy planowane jest (i kiedy) zniwelowanie różnicy wysokości między jezdnią, a zatoką?

Jednocześnie wniosłem o wpisanie ww. przystanku na listę chodników do remontu na rok 2018 – z wymienionych wyżej powodów.

 

To się udało…

Dla nowszych czytelników wspomnę, że m.in. dzięki moim interwencjom, w 2016 i 2017 roku udało się ucywilizować 3 przystanki w naszym mieście:

A jeśli znacie inne przystanki, które wyznaczono w absurdalny sposób, niewygodny lub niebezpieczny dla pasażera, to piszcie!